Adres e-mail

Podajemy nasz adres e-mail, do korespondecji, wraz z numerami telefonow:
szczytnik-msf@msf.opoka.org.pl
Telefon: 74/8683207

Informacje

Misjonarze Św. Rodziny zapraszają grupy i osoby indywidualne do skorzystania z naszej bazy w czasie ferii zimowych 2011. Możliwość rekolekcji i bliski dojazd na stoki narciarskie Zieleńca, oraz kurortów w Polanicy, Dusznikach i Kudowie.

Zamek

Od niepamiętnych czasów na dzikich i wyniosłych skałach wychylających się z gąszczów jodeł, buków, modrzewi, limb i wierków, rozpalano ognie ostrzegawcze w czasie zbliżania się wrogich oddziałów często plądrujących i grabiących spokojną Ziemię Kłodzką. Szczególnie widoczne to było w dobie walk religijnych w XV wieku, a potem trwało

Fort

jeszcze w późniejszych czasach, aż po wiek XVII/XVIII. Ognie te definitywnie zgasły dopiero wtedy, pod koniec XVlII-go stulecia, gdy naprzeciwko siebie stanęły armie: pruska i austriacka. Wczeniej jednak prusacy postanowili wybudować szereg fortec obronnych strzegących ich ziem na Śląsku, które to fortece w przyszłoci miały służyć obronie granic i sprawować kontrolę nad tymi terenami.

Tak więc w pimie z 9 maja 1790 r. skierowanym do majora von Rauch, król pruski poleca: „Wszystko co dla obrony Szczytnej potrzebnym jest - trzymać w pogotowiu". Udaje się zatem major von Rauch do Szczytnej i 18 maja tegoż roku żąda od administratora Prowincji Śląskiej hrabiego HAYM-a aż 1000 pracowników - w tym 200 tu cieli - do budowy mostów i fortyfikacji. Kiedy za nasiliły się sprawy wojny z Austriakami, król pruski rozkazuje baronowi STILLFRIEDOWI - ówczesnemu włacicielowi góry i lasów w Szczytnej - wybudować fort o podłożu kamiennym na skale, z drewna z drzew wyciętych z pobliskich lasów. Prace pod kierunkiem inż. kapitana MULLERA szły sprawnie i już z początkiem zimy 1791 r. do Szczytnej przebyta pierwsza obsada fortecy. Było to 12 ludzi, z których co miesiąc wymieniano trzech, zastępując ich nowymi. Ich obowiązkiem było dzień i noc pełnić wartę przechadzając się między palisadami fortecznymi. Fort ten był tzw. „fortem otwartym", czyli nie posiadał dodatkowych krytych budowli fortecznych i przez cały czas pełnił rolę punktu obserwacyjnego. Raz w miesiącu obowiązkowo przyjeżdżał oficer z Kłodzka i wizytował miejsce oraz obsadę. Według założeń projektowych, w stanie ostrej wojny na terenie fortu mogło być aż 120 żołnierzy, do 5-ciu koni i nawet 10 armat. O tym jak ciężko było służyć żołnierzom w tej „otwartej fortecy" niech wiadczy fakt, ze otrzymywali oni wię?kszy niż gdzie indziej przydział drewna na opał. Pomieszczenia były wilgotne, a zimą panował szczególnie ostry klimat.

Forteca na skale w Szczytnej tylko kilka lat służyła Prusakom. Niebezpieczeństwo wojny z Austrią minęło, zakończone II i III rozbiorem Polski. We wszystkich fortecach na Ziemi Kłodzkiej zmniejszono obsadę żołnierską. Do obsługi czterech takich fortec na tym terenie ostatecznie zostawiono: 3 podoficerów, 1 kaprala i 12 szeregowców. W Szczytnej kilku z nich przetrwało do 1807 r., kiedy to traktat zawarty 9 lipca 1807 r. przerwał wszelkie działania wojenne. Francuzi tydzień później zwinęli oblężenie blokowanej twierdzy kłodzkiej, natomiast fort w Szczytnej został zburzony z rozkazu lokalnego dowódcy oblegającego Kłodzko. Przez prawie 20 lat na Szczytniku nic ciekawego się nie działo, aż dopiero 27 października

1827 roku major w stanie spoczynku LEOPOLD von HOCHBERG, lasy, górę i całą Szczytną wraz z pobliską wioską zwaną dziś Batorowem, odkupił od kapitana ENGELBRACHTA za 88500 talarów i postanowił na górze wybudować zamek myliwski w stylu neogotyckim. Na dziewiczym terenie, w pewnej odległości od miejsca, gdzie dawniej stał fort, rozpoczęto w 1832 roku budowę zamku. Jego projektantem był znany na tych terenach architekt Karol SCHINKL, twórca m.in. wspaniałego zamku w Kamieńcu Ząbkowickim. Rodzina Hochbergów wywodzi się ze starej minieńskiej szlachty. (1185 r.) Major Leopold von Hochberg pochodzi z tej gałęzi rodu, która w 1312 względnie 1349 roku osiadła na Śląsku. Herb rodziny Hochbergów, uwidoczniony na zamku i na cmentarzu w Szczytnej, składa się z dwuch części. W górnej na srebrnym tle są trzy góry, dół herbu stanowią trzy rzędy czerwono - srebrnych pól, jak na szachownicy. W kartuszu są strusie pióra ,oraz szyszak rycerski (hełm), na niektórych wizerunkach z pałkami, na innych owe pałki nie występują. Nad hełmem jest kwiat - srebrna róża z trzema zielony-mi liśćmi. Wielu heraldyków odczytuje tą różę, jako pełnik europejski, czyli naszą kłodzka różę. Dalej są dwa srebrzyste pstrągi łbami zwrócone ku dołowi. Herb taki istnieje również w Zamku Książ, oraz w Pszczynie, skąd rodzina Hochbergów dotarła do Szczytnej. Pomijając długie i zawiłe wywody rodowe rodu Hochbergów ustalmy, że ojcem "naszego" Hochberga był Jan Karol GOTTLIEB zwany „Blumenthal” (dolina kwiatów). On, jako pierwszy ze szlacheckiego rodu ożenił się z prostą kobietą „z ludu", Marie Klarę Schindler, z którą miał kilkoro dzieci. Karol Leopold Moritz von Hochberg, późniejszy właściciel zamku w Szczytnej urodził się: 23.04.1785 r. Kiedy dorósł jego pasją stały się polowania, a potem oddał się sztuce wojennej, stając się wzorowym żołnierzem. Szybko doszedł do stopnia majora i wielce zasłużył się w walkach, szczególnie w latach 1813/14. Był też zawsze bardzo, bardzo bogaty. Po przejciu w stan spoczynku, nieżonaty, bezdzietny, cały swój olbrzymi majątek postanowił ulokować w budowę neogotyckiego zamku w Szczytnej. Zatrudnił znakomitego architekta Karola Schinkla, któremu zlecił wykonanie projektu zamku, w którym odbywałyby się bale i uczty po polowaniach - zamek tętniący życiem, zawsze pełen goci. Panowała wówczas moda na wznoszenie budowli na wzór zamków redniowiecznych, stąd zamek w Szczytnej ma ponad metrowej gruboci mury i oparty jest na fundamentach skalnych. Głęboki rów obronny od południa zakończony jest dwiema wieżyczkami, z których na potężnych łaźcuchach opuszczany był zwodzony most. Most ten uniemożliwiał nieproszonym gociom wstęp do zamku. Cztery potężne wieże wznoszą się wysoko ku niebu, a z ich szczytu roztacza się przecudny widok na pobliskie góry, lasy i doliny. Pierwotnie, jeszcze przed rozbudową, wstęp do zamku prowadził przez dużą bramę wjazdową od strony północno - wschodniej. Jej zwieńczenie ozdabia wykuty w piaskowcu herb rodzinny, zachowany w bardzo dobrym stanie do dziś. Przez bramę wjazdową wchodziło się na dziedziniec zamkowy. Centralnym pomieszczeniem na zamku, jak na rycersko - myliwski zamek przystało, była i jest nadal wspaniała sala rycerska, przyozdobiona trofeami myliwskimi, zdobytymi w czasie polowań. Do dziś zachowały się resztki tego wyposażenia w postaci poroży wielu ustrzelonych w pobliskich lasach zwierząt.
Zaraz po ukończeniu budowy, w jednej z wież (od strony południowej) umieszczono zegar, którego codzienne bicie szeroko niosło się z góry zamkowej echem w pobliską dolinę. Po wybudowaniu kaplicy (o czym będzie mowa niżej) drugi dzwon wzywał okolicznych mieszkańców na Anioł Pański, a głos jego niósł się daleko na całą Szczytną, i okolice. Dzwon ten padł ofiarą I wojny wiatowej, kiedy to został zdjęty i przetopiony. Dzwon zegarowy przetrwał do czasów po zakończeniu II wojny wiatowej, a potem został skradziony i wywieziony w nieznanym kierunku. Jeszcze w czasie budowy, major Leopold von Hochberg mieszkał na zamku, aby osobicie pilnować przebiegu prac budowlanych. Budowę zamku ukończono w 1838 r. i od tej pory stała się wspaniałą rezydencją rycersko – myliwską, która w rozkwicie przetrwała do śmierci jej właciciela w 1843 roku. Przez ten okres prawie pięciu lat na zamku odbywały się przyjęcia, bale, ciągle słychać było stukot końskich kopyt. W sali rycerskiej płonęły wiece w przepięknym, stylowym, drewnianym, neogotyckim wieczniku. Szum damskich krynolin zlewał się z dźwiękiem brzęczących ostróg przy butach panów myliwych i rycerzy. Aby wszystkim było miło i wygodnie, przed zamkiem założono piękne zieleńce, centralnie ustawiono fontanną, która mimo kłopotów z wodą tryskała ożywczym strumieniem. Na okalających zamek murach obronnych ustawiono stare armaty. Ozdabiały one mury i odstraszały śmiałków zakopconymi lufami przed chęcią zdobycia zamku. Dnia 6 lutego 1843 r. major Leopold von Hochberg sporządził testament, w którym jako bezdzietny starszy pan, uczynił spadkobierczynią swoją owdowiałą siostrę Barbarę, osiadłą w okolicach Kamieńca Ząbkowickiego. Wczeniej sprzedał niektóre swoje dobra m.in. wie Batorów z istniejącą tam już hutę. Po śmierci majora, jego siostra pozbyła się zamku i przyległych doń lasów. Teraz właciciele zmieniali się dość szybko. Wymienianie ich zajęłoby nam wiele miejsca i czasu. Kroniki dokładnie odnotowują za ile i komu sprzedawano zamek z przyległościami. Nas zainteresuje dopiero Franciszek ROHRBACHI, który za cenę 47 790 talarów w roku 1860 nabył zamek wraz z bratem Ferdynandem. Franciszek Rohrbach stał się na dłużej jedynym włacicielem zamku i pobliskich ziem. Miał on córkę Helenę, która po śmierci ojca (23 lipca 1880 r.) odziedziczyła zamek i hutę szkła. „Panowała" ona na zamku w Szczytnej długo i szczęliwie. Jej mężem był Bruno Klein. W 1890 r. Helena i Bruno Kleinowie przystąpili do odnawiania zamku, któremu groziła już rozsypka po poprzednich, często zmieniających się, nie dbających zbytnio o zamek włacicielach. Bruno Klein, jako pułkownik, inżynier wojskowy, był znawcą niemieckich fortec. Fachowo więc zabrał się do odbudowy zamku 
Copyright ©2010 - 2012 by Parafia Matki Bożej Królowej Pokoju - Regina Pacis